Male Extra : Spory polityczne przesłaniają sukcesy wojskowe NATO

Male Extra


Telefony komórkowe są niedozwolone. Jest zbyt wielu, którzy nie chcieliby niczego lepszego niż słuchać. Rosjanie, Chińczycy – kto wie, być może nawet Korei Północnej. Musisz oddać swój telefon, zanim wejdziesz do wrażliwych obszarów w kwaterze głównej NATO w Brukseli. A jaki obszar może być bardziej wrażliwy niż biuro sekretarza generalnego?

Ale w czwartek ubiegłego tygodnia wszyscy mogli słuchać. Rzeczywiście sam sekretarz generalny umieścił telefony komórkowe na stole konferencyjnym w sam raz, aby wszystkie jego słowa zostały nagrane. Jens Stoltenberg miał wiadomość dla niewielkiej grupy dziennikarzy, którzy podróżowali z Berlina – i chciał, aby wiadomość ta została wyraźnie przekazana.

Międzynarodowy biuletyn: Zapisz się na nasz biuletyn – i otrzymuj to, co najlepsze w SPIEGEL w języku angielskim, wysyłane na Twoją skrzynkę e-mail dwa razy w tygodniu.

W wywiadzie dla Ekonomista na początku listopada francuski prezydent Emmanuel Macron skarżył się na „śmierć mózgu NATO”. Terminy kliniczne są często używane w polityce do opisywania sytuacji, które rzekomo są beznadziejne. Ale w przeciwieństwie do określeń takich jak „trwały stan wegetatywny” lub „majaczenie” diagnoza „śmierć mózgu” opisuje stan ostateczny. Nie ma lekarstwa.

Kiedy Stoltenberg pochyla się nad pacjentem, rozpoznaje wszędzie zadziwiające oznaki witalności. NATO może mieć 70 lat, ale wciąż żyje. Takie jest przesłanie, które sekretarz generalny chciał przekazać podczas lunchu, który odbył się krótko przed szczytem rocznicy w Londynie 3 grudnia.

Stoltenberg powiedział, oczywiście, że istnieją spory między sojusznikami – dotyczące handlu, zmian klimatu oraz podejścia do Iranu i północnej Syrii. „Paradoks polega na tym, że razem robimy więcej niż przez dziesięciolecia”. W jego rodzinnym kraju, Norwegii, politycy są często oskarżani o zbytnią rozmowę i brak treści. „Ale w NATO jest odwrotnie” – stwierdził sekretarz generalny. „Retoryka nie jest najlepsza, ale substancja jest doskonała. I to substancja się liczy”.

Dwa NATO

Więc która diagnoza jest prawidłowa – doktora Macrona czy doktora Stoltenberga? Odpowiedź na to pytanie zależy od twojej perspektywy. Prawda jest taka, że ​​70 lat po założeniu istnieją dwa NATO. Jeden składa się z dobrze naoliwionej maszyny wojskowej, która prowadzi wspólne ćwiczenia, wspólnie opracowuje plany i współpracuje, aby przenieść jednostki sojusznicze na „Flankę Wschodnią”, aby zademonstrować solidarność sojuszu z Rosją.

To właśnie NATO, budżet stale rosnących budżetów obronnych, do którego odnosi się Stoltenberg. Po dziesięcioleciach zmniejszania się i oszczędzania, znów staje się on mocniejszy i bardziej operacyjny. Dostosowuje się do nowych wyzwań, takich jak groźby agresji hybrydowej, cyberataków i nowej broni hipersonicznej. W tym sensie jest dość ożywiony.

Ale jest też strona polityczna sojuszu, głęboko dysfunkcyjna strona, w której prezydent USA Donald Trump, który kiedyś określił NATO jako „przestarzałe”, nadaje ton. W tym NATO sojusznicy czasami dowiadują się z Twittera o decyzjach podejmowanych przez ich najważniejszych partnerów – nawet o tych, które wpływają na ich własne interesy bezpieczeństwa, na przykład w północnej Syrii.

W tym NATO turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan wcielił się w rolę sprawcy kłopotów, który bezlitośnie wykorzystuje swoją władzę weta, starając się ze swoimi sojusznikami podczas flirtowania z Rosją. To tutaj prezydent Francji ma wątpliwości, czy wymóg art. 5, aby wszyscy członkowie wspierali innego, jest nadal aktualny, gdzie Europa Wschodnia walczy z Zachodem, Północ z południem, Trump przeciwko Macronowi, Macron przeciwko Trumpowi i wkrótce.

Funkcjonująca maszynownia, rozbita rodzina

W najbliższą środę w Londynie, gdy przywódcy 29 państw członkowskich NATO spotkają się wieczorem na przyjęciu królowej, oba NATO będą reprezentowane – profesjonaliści z dobrze funkcjonującej maszynowni i rozbita rodzina polityczna.

To nie będzie długi szczyt i planowany jest tylko krótki „szczyt liderów”. Następnego dnia będzie kolacja, przyjęcie i sesja robocza. Wszyscy mają nadzieję, że wszystko będzie na tyle krótkie, że prezydent USA nie będzie miał czasu na przeczytanie podjętych decyzji. I wariować. To znaczy, jeśli w ogóle się pojawi, biorąc pod uwagę toczące się obecnie w Waszyngtonie postępowanie o impeachment. Deklaracja ze szczytu będzie składać się maksymalnie z dwóch stron, tak naprawdę nie rozwiąże żadnych trudnych problemów i każdy sojusznik będzie mógł dowolnie ją interpretować. Głównym celem jest uniknięcie poważnych starć.

„Nie ma kryzysu”

Oczywiście nie wszyscy mają tak mroczny pogląd. We wtorek słowacki minister spraw zagranicznych Miroslav Lajcak odwiedził ambasadę swojego kraju w Berlinie i jako dyplomata wie, jak przedstawić sytuację w bardziej pozytywny sposób, niż być może na to zasługuje. Kryzys? „Nie ma kryzysu” – powiedział. „NATO bardzo żyje”.

Ponieważ Macron upublicznił swoją krytykę, Lajcak powiedział, że jest publicznie zaprzeczany. „Artykuł 5 stanowi kręgosłup NATO raison d'etre– powiedział Lajcak. – Nigdy nie kwestionowałbym publicznie klauzuli o zbiorowej obronie. To święte. ”

Lajcak oczywiście również uznał istnienie dwóch NATO. Militarnie, słowacki minister spraw zagranicznych uważa, że ​​sojusz działa dobrze. Zauważa również, że gotowość Europejczyków do zwiększenia wydatków na obronę również ogromnie wzrosła w wyniku nacisków ze strony Waszyngtonu.

Ale Lajcak sceptycznie odnosi się do planów, takich jak ten z Macron, aby uczynić Europę bardziej militarnie niezależną od USA. „Jeśli większa suwerenność oznacza budowanie równoległej struktury z NATO, jestem całkowicie przeciwny”. Mówi, że „my, Europejczycy, nie możemy się obronić bez Stanów Zjednoczonych”.

Mówi również, że dla przyszłości NATO ważne jest, aby Berlin i Paryż ponownie przemówiły jednym głosem. Lajcak pozwala wielu rządom europejskim narzekać, gdy francusko-niemiecki silnik pracuje w synchronizacji. „Zapewniam cię: boimy się, gdy francusko-niemiecki silnik się rozpryskuje”.

Jednak obecnie opisywanie stanu stosunków francusko-niemieckich jako „rozpylanie” wydaje się być hojną oceną. Urzędnicy w Berlinie doświadczyli w ostatnich miesiącach, jak twardy może być Paryż, jeśli chodzi o dochodzenie swoich interesów, jeśli Macron ma wrażenie, że jest ignorowany.

Symboliczny podział obciążenia

Przyczyną sporu jest inicjatywa podjęta przez Berlin. Od początku roku Kancelaria Angeli Merkel planuje zwolnić Amerykanów z części wspólnego finansowania NATO jako gest dobrej woli. Ten gest ma również na celu zmniejszenie presji ze strony Waszyngtonu na fakt, że Niemcy, podobnie jak wielu innych członków NATO, nie dotrzymali obietnicy zwiększenia wydatków na obronę do 2 procent produktu krajowego brutto (PKB).

Dotychczas USA płaciły około 22 procent budżetu NATO w wysokości 2,1 miliarda euro, a Niemcy miały zaledwie 14,8 procent. Stany Zjednoczone od dawna uważają, że ten podział jest niesprawiedliwy i właśnie w tym momencie pojawia się plan z Berlina. Niemcy zaproponowali zwiększenie ich udziału o prawie 25 milionów euro do 338 milionów euro, a Francja zwiększyła również swój wkład o prawie 18 milionów euro. Pomysł polegał na tym, aby inni partnerzy NATO również wnieśli swój wkład, w wyniku czego USA musiałyby zapłacić 131 milionów euro mniej.

Ale Paryż nie chciał się zgodzić, a Francuzi zawetowali ten plan, gdy tylko ambasador Niemiec przy NATO przedstawił go Radzie Północnoatlantyckiej. Francja ze złością oskarżyła Niemcy o zawarcie umowy, która byłaby korzystna dla Trumpa, mimo że absolutnie nie było powodu do przeprowadzenia takiej redystrybucji budżetu.

Rządy spędzały miesiące na kłótniach, znacznie poniżej radaru publicznego. Nawet niezliczone spotkania i wideokonferencje nie zbliżyły stron do siebie. Do niedawna wydawało się, że symboliczny gest musiałby zostać całkowicie wykreślony z londyńskiej agendy.

W porównaniu z wydatkami na obronę kwoty są minimalne. Ale porozumienie zostało osiągnięte dopiero w ostatniej chwili – a Francuzi dostali wszystko, czego chcieli. Na obecnym etapie Paryż wcale nie będzie musiał zwiększać swojego wkładu, a Waszyngton i Berlin dzielą różnicę na 18 milionów euro, które Paryż zapłaciłby w ramach tego planu.

Dodatkowe wydatki nie będą trudne dla Niemców. Wzięli jednak stronę z francuskiej książki gdzie indziej – mianowicie na temat tego, jak sprawić, by wydatki na NATO wyglądały lepiej niż są w rzeczywistości. Innymi słowy, jak zbliżyć się do 2-procentowego celu wydatków na obronę bez wydawania większej ilości pieniędzy.

Przeglądając „Raporty na poziomie strategicznym”, w których wszystkie państwa członkowskie NATO co roku zgłaszają sojuszowi swoje wydatki na obronę, eksperci w Berlinie stwierdzili, że ich partnerzy stosowali kreatywne sztuczki księgowe. Na przykład Francja zgłosiła koszty swojej policji federalnej, żandarmów narodowych, jako wydatki na obronę związane z NATO. Budżet paryskiej straży pożarnej również wydaje się być wymieniony w wydatkach NATO.

Biorąc wskazówkę z Paryża

Urzędnicy w Berlinie podążali następnie za wskazówkami Francji. W poufnym oświadczeniu dla NATO niemieckie Ministerstwo Finansów wymieniło 800 mln euro wydatków z krajowych programów pomocy rozwojowej w ramach wydatków NATO na 2020 r., Choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że fundusze te mają niewiele wspólnego z uzbrojonymi krajami siły, Bundeswehr. Mimo to niemieckie federalne siły zbrojne i Niemieckie Towarzystwo Współpracy Międzynarodowej (GIZ), ramię niemieckiego Ministerstwa Rozwoju, współpracują nad projektami wojskowo-cywilnymi w krajach kryzysowych, takich jak Afganistan i Mali. Przynajmniej na pozór wydaje się to uzasadnione.

Kwota ta jest rzeczywiście dość istotna dla kwoty wydatków Niemiec na NATO. 800 milionów z działu pomocy rozwojowej i budżet na nowe samoloty dla floty niemieckich urzędników rządowych, który również został wymieniony w wydatkach, zwiększy kwotę o około 0,02 procent. I choć może to nie zabrzmieć dużo, jest to nadal symbolicznie ważne w powolnym marszu kraju w kierunku 2-procentowej obietnicy. Na początku sierpnia urzędnicy w Berlinie z dumą zgłosili w kwaterze głównej NATO, że zamiast wydatków na obronę w wysokości 1,39 procent PKB, 1,42 procent można teraz osiągnąć.

Podział nad Chinami

Ale spór o pieniądze to tylko jeden z kilku obszarów, w których widoczne są pęknięcia w sojuszu. Istnieją również głębokie podziały w kwestii tego, jak NATO powinno podejść do Pekinu w przyszłości. Fakt, że Chiny stają się poważnym wyzwaniem dla Zachodu, nie jest kwestionowany w kwaterze głównej NATO. Rola Moskwy jako wiecznego przeciwnika NATO prawdopodobnie na dłuższą metę blednie w porównaniu z Chinami. „Rosja jest jak kilka huraganów razem wziętych” – powiedział jeden z wyższych urzędników NATO. „Z drugiej strony Chiny są jak zmiany klimatu”.

Od początku roku Stany Zjednoczone naciskają na twardą postawę. Biały Dom chciałby zobaczyć doktrynę, która klasyfikowałaby Chiny, aspirującą potęgę gospodarczą i militarną, jako nowe zagrożenie dla NATO. Ale kraje europejskie, takie jak Niemcy i Francja, nie chcą zagrażać stosunkom gospodarczym z Pekinem i domagają się bardziej wyważonego podejścia.

Rezultatem tego podziału jest tajny raport typowy dla NATO, który ministrowie spraw zagranicznych zatwierdzili na ostatnim spotkaniu w Brukseli. Kilka stron poświęconych jest filozoficznym rozwikłaniom na temat implikacji chińskiego wzrostu dla polityki bezpieczeństwa, ale ostatecznie nie zajęto wyraźnego stanowiska.

Raport unika nawet zajęcia jasnego stanowiska w kontrowersyjnej sprawie chińskiego producenta urządzeń sieciowych Huawei. Zamiast wypracować jednolite stanowisko NATO, każdy kraj członkowski został zmuszony do samodzielnego decydowania, w oparciu o swoje interesy bezpieczeństwa, czy zaangażować chińską firmę technologiczną w rozwój sieci 5G.

Zaletą tej decyzji jest zamiana potencjalnie konfliktowej kwestii pod dywan przed Londynem. Ale potencjalnie pojawiło się inne, aby zająć jego miejsce. W końcu okaże się, jak NATO zareaguje na propozycję niemieckiego ministra spraw zagranicznych Heiko Maasa dotyczącą eksperckiego przeglądu strategicznej orientacji NATO. Francja chciałaby uniemożliwić Sekretarzowi Generalnemu Stoltenbergowi objęcie przywództwa nad tym organem, a Macron naciska na niezależną komisję, która mogłaby również opracować bardziej radykalne pomysły. Jest całkiem możliwe, że nie uda się osiągnąć porozumienia w sprawie tej propozycji w Londynie.

W kwaterze głównej NATO istnieją obawy, że powołana przez Maasa komisja może sparaliżować cały aparat sojuszu przez co najmniej rok. Kto w końcu odważyłby się wysunąć pomysł w tym czasie, gdyby nie było jasne, jaki kierunek ostatecznie obrałby NATO? To dobra wiadomość dla wielu spośród 29 sojuszników, którzy chcą zachować status quo.

Nie często tak wysoko postawieni ambasadorzy piszą artykuły. Ale w kwietniu ubiegłego roku Hans-Dieter Lucas, ambasador Niemiec w NATO, zrobił wyjątek. W czasopiśmie dotyczącym polityki bezpieczeństwa napisał o potrzebie zachowania NATO jako sojuszu politycznego.

„Nie ma innego formatu wielostronnego – pisał Lucas – w którym nie tylko 22 państwa członkowskie UE i Stany Zjednoczone, ale także ważne kraje tak różnorodne jak Kanada, Norwegia i Turcja na co dzień koordynują politykę bezpieczeństwa”. Ważne jest zachowanie tego politycznego rdzenia „pomimo niezaprzeczalnych trudności”.

Pół roku później Lucas siedzi w czarnym skórzanym fotelu w swoim biurze na piątym piętrze nowej siedziby NATO. Szczerze mówiąc, przyznaje, różnice w sojuszu pogłębiły się, a nie zmniejszyły.

Najpierw był tylko Trump z jego tweetami, ale potem pojawił się Erdogan z inwazją na północ Syrii, a teraz to Macron, który wydaje się zamierzać prześcignąć swojego amerykańskiego odpowiednika pod względem wyrażania swojego destrukcyjnego potencjału.

Lucas jest stałym przedstawicielem Niemiec w NATO od połowy 2015 r. Jest powściągliwy w swoich ocenach i zwykle nie przesadza. Jego biuro ma widok na flagi państw członkowskich i gwiazdę NATO, symbol spójności.

Mówi, że nigdy nie posunąłby się tak daleko, by przewidzieć koniec sojuszu transatlantyckiego, ale dodaje, że jest w pełni świadomy tego, o co w tej chwili chodzi. „Nie ma alternatywy dla NATO, jeśli chodzi o obronę Europy w dającej się przewidzieć przyszłości” – mówi.

Laisser un commentaire

Votre adresse de messagerie ne sera pas publiée. Les champs obligatoires sont indiqués avec *