Xone Phone : Archiwa Sportstar: Srikkanth po otwarciu z Gavaskar, porównania z Vivem Richardsem i więcej

Dlaczego Xone Phone jest najlepszym telefonem?

Poznaj K. Srikkantha, byłego testera krykieciarza, który aspiruje do roli „całkiem dobrego biznesmena”. Człowiek, który rozkoszował się swoim kijem w swoim dniu, aby zachwycić fanów, może być równie łatwy w kontaktach biznesowych. Zaledwie kilka dni po ogłoszeniu decyzji o rezygnacji z krykieta pierwszej klasy, Srikkanth siedział w przytulnym pokoju w fabryce ojca w Ambattur i konfrontował się z rzeczami, które odtąd będą wymagały czasu.

Dostaje kilka punktów przez telefon do klientów biznesowych, spotyka gości pomiędzy, oferuje kilka wskazówek dla swojego kierownika, który przychodzi z propozycją, nawet gdy postanawia spotkać się z przywódcą związku. Harmonogram ciągle się rozciąga. To naprawdę może być zbyt skomplikowana mieszanka, o wiele bardziej ryzykowna niż być może Malcolma Marshalla.

„To sprawia, że ​​czuję, że powinienem kontynuować krykieta. Możesz uciec od tego wszystkiego”, powiedział Srikkanth z uśmiechem; czy był ślad żalu? Wiedział, że tego dnia musi być w swoim biurze. Trzeba było przyjrzeć się interesom biznesowym i dzięki metodzie odnoszącego sukcesy krykieciarza, Srikkanth, inżynier, jest pewny, że stworzy dla siebie niszę. Rzeczywiście, czeka na kolejne owocne inningi. Były kapitan Indii, oszczędzając czas z napiętego grafiku, rozmawiał z nim Sportstar dotykając wykresu kariery, wzlotów i upadków oraz ostatniego ukłonu. Poniżej znajdują się fragmenty wywiadu:

Można by powiedzieć, że to zbieg okoliczności, ale dwóch dobrych animatorów tej gry, Vivian Richards i licytujesz adieu prawie w tym samym czasie. Richards zostawił wysoką notę ​​i być może chciałbyś również podpisać się w ten sposób?

Na początku proszę nie porównywać mnie z Viv. Jest niezrównany, jeden z moich bohaterów. Moja gra była zaledwie 10 procent tego, czym był. W każdym razie, aby opuścić scenę z dużymi inningami, albo w jednodniowym meczu międzynarodowym, albo w meczu testowym w Madrasie przed moimi fanami … Cóż, to było moje marzenie. To niewątpliwie wielki żal.

Pod tym względem nie sądzisz, że spieszyłeś się z decyzją o odejściu?

Cóż, o tym myślałem w 1990 roku, kiedy zostałem usunięty z zespołu. To był trudny okres, ale dano mi nową szansę, kiedy zostałem wybrany do australijskiej serii 1991-1992. Dobrze mi poszło w jednodniowych zawodach międzynarodowych, choć muszę przyznać, że nie spisałem się imponująco w testach, aby ugruntować swoje miejsce w zespole. Kiedy wróciłem z trasy, wiedziałem, że będzie to bardzo trudne, jeśli chodzi o utrzymanie mojego miejsca w zespole. Mimo to pielęgnowałem nadzieje, że w przypadku trasy po Afryce Południowej być może będę uważany przynajmniej za jednodniowe zawody międzynarodowe. Ale kiedy zostałem upuszczony, zdecydowałem, że to jest to, czego można się spodziewać?

Jednak zespół źle sobie radził w Południowej Afryce i miałem nowe nadzieje, gdy w trasę koncertową po Anglii dotarły Indie. Mówiono też, że miałem szansę powrócić, szczególnie po dość dobrym sezonie krajowym, zdobywając dwie setki w meczach Ranji. Po raz kolejny miałem nadzieję, że uda mi się stworzyć jednodniowy zespół. Ale nie obwiniam nikogo. (Navjot Singh) Sidhu skinął głową i bardzo dobrze mu poszło. Kiedy Sidhu i Manoj Prabhakar kliknęli, zdałem sobie sprawę, że moje szanse są prawie zerowe.

Czy to, że w końcu przyśpieszyłeś krok, nie wybrałeś drużyny South Zone do turnieju Duleep Trophy?

Cóż, widzicie, gdy tylko okaże się, że istnieje niewielka szansa na rozważenie, zainteresowanie również maleje. Od początku sezonu zacząłem poświęcać więcej czasu na swoją pracę. Dużo podróżowałem, do Singapuru do Europy i kilku innych części świata w związku z moimi interesami biznesowymi. Dlatego przegapiłem początkowe mecze w turnieju Buchi Babu. Uświadomiłem sobie, że mój czas się skończył i trzeba było sprawdzić inne ważne rzeczy. Potem przyszło ogłoszenie zespołu South Zone i mnie tam nie było. Z pewnością, jeśli uznano mnie za niewystarczającego do bycia w drużynie strefy południowej, co dobrego przyszło na myśl o ponownym dotarciu do drużyny narodowej?

CZYTAJ |

Archiwa Sportstar: kiedy Clive Lloyd brał udział w grach dziennych w 1983 roku

Czy powiedziałbyś, że selektorzy nie byli sprawiedliwi, oceniając krajowe wyniki sezonu podczas wydawania werdyktu?

Widzisz, nie ma sensu zagłębiać się w to głęboko. Jeśli zaczniemy mówić o „ale” i „ale”, wszyscy mogą odnieść sukces i każdy może dobrze. Przyjąłem to we właściwym duchu. Zawsze wierzyłem, że cokolwiek się stanie, dzieje się to dla dobra. Prawdopodobnie teraz mogę bardziej skoncentrować się na karierze biznesowej i wkrótce mogę stać się dość dobrym biznesmenem.

Ale musiała być trudna decyzja, aby odejść od sportu, w którym tak aktywnie uczestniczyłeś.

Wiem, że nie będzie łatwo uciec od radości z tego wszystkiego. Gra, w którą gram od dzieciństwa, cóż, nie jest łatwo całkowicie się poddać. Dlatego też nie zastanawiałem się nad tym zbyt długo. Wiedziałem, że jeśli zacznę konsultować się z ludźmi i przyjaciółmi, skomplikuje to tylko sprawy, zajmie dużo czasu i być może pozostanie niezdecydowany. Właśnie zdecydowałem pewnego wieczoru, powiedziałem mojemu ojcu i żonie i zwołałem konferencję prasową, aby to ogłosić. W ciągu 48 godzin skończyłem.

Jak przyjęła to twoja rodzina?

Cóż, nie byli na to przygotowani. Moja żona uważa, że ​​powinienem był grać jeszcze przez jakiś czas. Ale potem, jak powiedziałem wcześniej, sytuacja nie wymagała mojego dalszego opóźniania.

Jeśli chodzi o twoje podejście do gry, czy nie sądzisz, że jednodniowe pomogły ci rozwinąć się w popularnego krykieciarza?

Prawdopodobnie tak. W moim przypadku powinienem myśleć, że ludziom podobała się moja gra lub, bardziej odpowiednio, sposób, w jaki gram. Nie dlatego, że nie miałem statystyk do pokazania, ale moja popularność miała wiele wspólnego ze sposobem, w jaki podeszłam do kręgli. Z pewnością bardzo mi pomogło w budowaniu mojego wizerunku. Okej, to nie znaczy, że nie byłem skuteczny w sytuacjach meczu testowego. Akceptuję mój wynik testu nie jest zbyt dobry, ale nie jest też bardzo zły pod względem wyników. Z każdej małej statystyki, jaką znam, na współczesnej scenie krykieta w kraju, tylko Chetan Chauhan i ja mamy ponad 2000 biegów w krykieta testowym po Sunil Gavaskar, jako regularni otwieracze. Biorę pod uwagę tylko otwieracze. W ten sposób nie możesz nazwać mnie tylko jednodniowym krykiecistą.

100

Srikkanth: Proszę nie porównywać mnie z Viv (Richards). Jest niezrównany, jeden z moich bohaterów. Moja gra była zaledwie 10 procent tego, czym był. – ARCHIWUM HINDU

W jaki sposób opracowałeś ten krzykliwy styl mrugnięcia, który szczególnie pasował do konkurencji z ograniczonym wyprzedzeniem?

Nie jest to kwestia rozwijania go. Tak grałem od samego dzieciństwa; wyciągniętymi pociągnięciami, mocno pociągając i prowadząc. Jakoś polubiłem wielkie uderzenie. Nikt mnie nie powstrzymywał, a jeśli się nad tym zastanowić, to podejście było istotnym czynnikiem, który pomógł mi w kilku momentach powrócić. Przede wszystkim to nie wynik był analizowany przez selektorów i kapitanów. Prawdopodobnie docenili sposób, w jaki gram. Dlatego często na spotkaniach zespołu, gdy omawia się strategię, często mi się mówi: „to nie jest dla ciebie, Cheeka. Grasz w swoją zwykłą grę”. Wszyscy byli zadowoleni z mojej gry, ponieważ wiedzieli, że jeśli kliknę, zespół uzyska dobry start.

Pokazałeś także swoje umiejętności gry w kręgle. Statystyki pokazują, że dwukrotnie wziąłeś pięć bramek w meczu.

Jakie kręgle? (uśmiecha się). Masz na myśli jednodniowego krykieta? Widzisz, nigdy nie rozważałem wywierania nacisku tak, jak zrobiłby to melonik. Kiedyś grałem w kręgle na lokalnych meczach, w ligowych meczach itp. Ale co w jednodniowym krykieta, czym jest kręgle? Po prostu o kręgle od kikuta do kikuta, spraw, aby pałkarz popełnił błędy. Wchodzisz jako melonik.

Co najbardziej ci się podobało, grając w grę jednodniową lub w krykieta testowego?

Cóż, jeden dzień krykieta ma o wiele więcej emocji, jest zorientowany na działanie, wynik jest określony. Krykiet testowy ma swój urok, a poza tym jest krykieta mistrzowskim. Ale spójrzmy prawdzie w oczy. Jestem pewien, że wszystkim bardziej podoba się jednodniowy krykiet niż testowy; nawet ci, którzy narzekają na to kiedyś.

Ale jest też pogląd, że niektórzy gracze mogą być dobrzy tylko w ciągu jednego dnia, a niektórzy nadają się do krykieta testowego. Co myślisz?

Mam wrażenie, że międzynarodowy krykiecista powinien być w stanie dostosować się do każdego rodzaju gry i warunków. Ok, dla wygody program jednodniowy można oddzielić od harmonogramu testów, ale gracze będą musieli zmieniać się z czasem jak w życiu.

Jako otwieracz, znasz presję stawienia czoła Speedsterom. Ale czy kiedykolwiek myślałeś o obniżeniu kolejności, być może mając na uwadze wysokie wyniki?

Nie całkiem. Jeśli trudno jest dostać się do drużyny indyjskiej, to jest to jeszcze trudniejsza praca na polu startowym. Ma swoje własne wyzwanie. Nie mówię tego, ponieważ przez cały czas byłem otwieraczem. Może być kilka nieprzewidywalnych. Melonik jest świeży, furtka jest świeża, piłka jest nowa. Nie wiesz, jak będzie wyglądać boisko, czy pod spodem jest wilgoć itp. Dlatego w Indiach, z wyjątkami takimi jak Sunil Gavaskar, otwieracze byli znacznie mniej skuteczni niż gracze ze środkowego rzędu. Mieliśmy wspaniałych graczy w środkowej kolejności. W każdym razie zawsze byłem otwieraczem, z wyjątkiem być może niektórych meczów Ranji, a także dlatego, że Tamil Nadu ma kilka otwieraczy i mógłbym złożyć zamówienie.

Byliście na wycieczkach do innych narodów. Jakie były wyzwania, atmosfera krykieta z dala od warunków domowych?

Myślę, że większość krykieta zgodzi się, że Australia to miejsce, w którym lubisz grać w krykieta. Trawa jest dobra, furtka jest sportowa, a na kanale jest kanał dziewiąty. Pod względem statystyk australijskie furtki były najbardziej zorientowane na wyniki. Z pewnością podobało mi się granie w Australii. Nie mogę wiele powiedzieć o Indiach Zachodnich, ponieważ, jak wiecie, wcześnie doznałem kontuzji i musiałem wrócić. Ale bardziej niż w Anglii czy w innych miejscach absolutnym wyzwaniem jest gra w Pakistanie. Wiesz, jak będzie wyglądał mecz Indie-Pakistan w Pakistanie! Żadna ekipa objazdowa nie miała szczęśliwego czasu w Pakistanie. Miejscowy tłum, nastrój i wszystko inne sprawiają, że jest to trudna propozycja dla każdego krykiecisty.

Jakie są Twoje poglądy na temat zawodów w Sharjah w Indiach i Pakistanie? Czy uważasz, że ta rywalizacja zaszła za daleko w neutralnym kraju?

Istnieje wiele nieporozumień na temat zawodów z udziałem Indii i Pakistanu w Sharjah. Myślę, że niesprawiedliwe jest obwinianie tłumu lub powiedzenie „przegraliśmy z powodu tłumu”. Graliśmy kilka razy w Sharjah, również wygrywaliśmy mecze. Jestem pewien, że każdy indyjski krykiecista zgodzi się, że gra tam była przyjemna. Myślę, że ostatnie wydarzenia były niefortunne. Dobra, grasz na obcej ziemi, gdzie większość populacji prawdopodobnie nie jest Hindusami. Ale to nie znaczy, że nie możesz grać w takich warunkach. Może są zwolennikami Pakistanu, ale to nie znaczy, że nie możesz grać w to, co potrafisz. Nie tylko w Sharjah, ale w każdej części świata panuje presja ze strony Indii. Kiedy jesteś już na boisku, dlaczego miałbyś pozwolić, aby czynnik tłumu wpływał na twoją grę? To niesprawiedliwe, aby winić, że tłum jest stronniczy, więc nie możesz tam grać.

CZYTAJ |

Archiwum Sportstar: Kapil Dev, nostalgia za prawą ręką!

Rozegraliśmy wiele meczów w Pakistanie i bez problemów. W końcu mamy sędziów neutralnych, więc wykluczone jest stronnicze sędziowanie. Mocno wierzę, że powinniśmy nadal uczestniczyć w Sharjah, ponieważ, o ile mnie to dotyczy, nie ma powodu, dla którego mielibyśmy tego nie robić. Z drugiej strony należy zdać sobie sprawę, że Sharjah to jedyne miejsce, w którym gracze mają tak wiele korzyści, że istnieje dobry fundusz dla dawnych krykieta i teraźniejszości. Po co temu zaprzeczać, odmawiając tam gry?

Zmierzyłeś się z tyloma melonikami na świecie. Kto zrobił na tobie największe wrażenie?

W rzeczywistości na poziomie międzynarodowym wszyscy melonicy są bardzo dobrzy, ale myślę, że Wasim Akram i Malcolm Marshall byli z pewnością najbardziej kłopotliwi. Mieli prędkość i mogli poruszać piłkę z tą prędkością. Byli bardzo inteligentnymi melonikami, którzy ciągle zmieniali linię i długość, aby zawsze zgadywać. Z pewnością miałem wiele problemów z Akramem w Pakistanie. Byłem dla niego uważany za łatwe mięso. To była jedna z tych okazji, ale muszę przyznać, że zdobyłem też wiele biegów z niego.

Jesteś znany ze swojego śmiałego mrugnięcia. Co Cię do tego inspiruje?

Tak jak powiedziałem, tak gram. Zawsze chciałem grać w ostre strzały, a dźwięk wierzby uderzającej w piłkę nigdy nie może być bardziej przyjemny niż wtedy, gdy wychylam piłkę lub wykonuję czysty hak z podnoszonej piłki. Po prostu uwielbiam to robić. Fani krykieta też!

Czy spotkałeś się z odwetem meloników?

Nigdy mi to nie przeszkadzało. Po skończonym udarze wracam na bok nogi. Nie patrzę na melonika, nie mówiąc już o tym, by usłyszeć od niego coś ostrego, gdyby to wyrzucił.

Mówiąc o tym nawyku „chodzenia”, wiesz, co wydarzyło się podczas debiutu. Czy to oznaka nerwów?

Och, nie przypominaj mi o nieszczęśliwym programie (debiut). Mam bardzo niespokojny umysł. Nie mogę być w jednym miejscu i zawsze tam być. To tylko nawyk z dzieciństwa. Pamiętam, w czasach szkolnych, kiedy byłem w czwartej klasie, mój nauczyciel wspomniał w karcie postępu, że jestem „skaczącym jacksem” klasy.

CZYTAĆ|
Archiwa Sportstar: Dhanraj Pillay, pierwszy zdobywca nagrody Khel Ratna w hokeju

Miałeś świetny akademicki rekord i osiągnąłeś sławę później w międzynarodowym krykiecie. Jak sobie poradziłeś?

Szczerze mówiąc, nigdy nie marzyłem, że będę grał w Indiach, ani nie miałem takich ambicji. Grałem w tę grę, ponieważ podobała mi się gra i po prostu coś się wydarzyło. Nawet w trzecim roku mojego kursu inżynierii nie podchodziłem poważnie do krykieta. W rzeczywistości mój ojciec zawsze przypominał mi, że badań nie należy poświęcać. Moją ambicją było zostać inżynierem, ponieważ mój ojciec był jednym z nich. Nic więcej. Gdy byłem na czwartym roku, zostałem wybrany do strefy południowej i miałem okazję grać przeciwko Pakistanowi w Hyderabad. Zrobiłem 90 przeciwko atakowi, który miał Imran Khan. Wtedy pomyślałem, może uda mi się dotrzeć do zespołu indyjskiego. Prawdopodobnie miałam okazję zostać wybrana do trasy 1980–81 w Australii i Nowej Zelandii. To był T.E. Srinivasan, który to zrobił i zaczął o tym myśleć, równie dobrze, że nie zostałem wybrany. Prawdopodobnie nie ukończyłbym kursu inżynierii. Skończyłem inżynierię w kwietniu 1981 r., Aw listopadzie zadebiutowałem w testach przeciwko Anglii. Do tego stopnia, że ​​nigdy nie pozwalałem, aby studia zajmowały tylne miejsce. Zawsze na miesiąc przed egzaminem semestralnym przestałem grać w krykieta. Nigdy nie pomijałem egzaminów na mecze. Właśnie dlatego zadebiutowałem w Duleep Trophy dopiero w 1981 roku. Chociaż zadebiutowałem w Ranji w 1978 roku, po raz pierwszy grałem przeciwko drużynie takiej jak Andhra dopiero w 1984 roku. Mecze z takimi drużynami miały miejsce podczas mojego egzaminu, a ja zwykł trzymać się z daleka.

Srikkanth: Powiedziałem to i muszę raz jeszcze podkreślić, że uważałem się za szczęściarza, że ​​mogłem grać jako partner Sunil Gavaskar. – ARCHIWUM HINDU

Od dawna grasz jako partner Gavaskara. Jak on na ciebie wpłynął?

Powiedziałem to i muszę ponownie podkreślić, że uważałem się za szczęściarza, że ​​mogłem grać jako partner Sunil Gavaskar. Początkowo byłem spięty. Nie powiedziałby wiele poza tym, że „używaj mózgu podczas gry”. To była edukacja, kiedy obserwował, jak odchodzi od krótkich, rosnących piłek lub wycofuje swojego nietoperza z wychodzących dostaw. Nasze stowarzyszenie zaczęło się od tego mojego żałosnego debiutu w Bombaju, kiedy zabrakło mi podczas odejścia. Nie mogłem patrzeć na twarz Sunila. To było okropne. Ale w drugim teście nawiązaliśmy 100-biegową współpracę. Potem opuściłem zespół i kiedy wróciłem w 1984 roku, Sunil zaczął wyglądać mniej poważnie. Raczej zaczął cieszyć się swoim krykietem. Często rozmawialiśmy i dobrze się bawiliśmy. Sunil zaczął także pokazywać nową stronę swojej gry, wykonując uderzenia wyciągniętymi jak ja. W rzeczywistości zwykł mi mówić, że pewnego dnia pobije mnie do 50. Zrobił to w teście Madras przeciwko Pakistanowi, zdobywając jedną piłkę przede mną. Do tego czasu byłem również starszym krykiecistą i staliśmy się bardzo nieformalni.

CZYTAĆ|
Kapil Dev po zablokowaniu: „Musisz rzucić sobie wyzwanie, aby zaakceptować tę sytuację”

Czy jazda na sankach była częścią presji, z jaką musieliście się mierzyć podczas międzynarodowego krykieta?

Jest i ja też się z tym zmierzyłem. Moja polityka polega na tym, że jeśli ktoś próbuje mnie nękać w terenie, milczę przez jakiś czas, a następnie oddaję go. Jeśli chodzi o konkretny przypadek, miałem problem z australijskim melonikiem Rayem Brightem w teście Madras, 1986. Potem był Javed Miandad, który nazywał mnie sloggerem, kiedy zdobyłem stulecie w teście Madras w 1987 roku. Podszedłem do niego i powiedziałem mu: „Panie Javed Miandad, jeśli byłbym tak utalentowany jak ty, nie będę tak grał. Właśnie dlatego jesteś Javed Miandad i jestem Srikkanth”. Javed natychmiast powiedział: „Nahi, nahi nahi, Srikkantbhai. Nahi, nahi, tylko żartowałem”. W ten sposób rozwiązałem sytuację. W każdym razie są to rutynowe zdarzenia i czasami nie można winić kogoś za rozmycie w gorącym momencie. To tylko część gry.

Jakie są twoje poglądy na sędziowanie?

Zawsze wierzyłem, że powinniśmy podejmować ich (sędziowie) decyzje we właściwym duchu. W końcu są też ludźmi i mają skłonność do błędów. Ale potem, dla wszystkich zespołów touringowych, narzeka się na sędziowanie, chyba że w pewnym stopniu, gdy serial jest w Anglii. Zapomniane jest to, że decyzje arbitrażowe podejmowane są za i przeciw, a zatem pewna równowaga na pewno nadejdzie. Zostałem wydany, gdy mnie nie było i nie wyklułem się, kiedy myślałem, że mnie nie ma. Nie tylko ja, ale większość innych krykieta miałaby takie doświadczenie. Niektóre korzyści, niektóre nie. Należy docenić to, że sędziowie spędzają tak wiele godzin na ziemi, próbując dać z siebie wszystko.

Czy jesteście religijni, a także macie przesądy?

Tak. Pochodzę z bardzo religijnej rodziny. Być może jest to wychowanie, ale mam zwyczaj wykonywania pooja codziennie i głęboko wierzę w modlitwy. O przesądach, powiedz mi, który krykiecista nie jest przesądny. Prawdopodobnie pokazuję to, gdy inni tego nie robią. Właśnie dlatego mogłeś widzieć, jak rozmawiam ze sobą, kiedy wychodzę na nietoperza, trzy razy patrzę w słońce, kręcę nietoperzem, dotykam padów itp. Pamiętam w ostatnim teście, w który grał Sunil Gavaskar w Bangalore, zapytał mnie gdyby mógł wyjść po mojej prawej stronie. Powiedziałem mu „bez problemów”. Więc właściwie każdy ma jakieś przesądy lub inne.

Grałeś pod różnymi kapitanami. Czy potrafisz opisać swoje doświadczenia?

Grałem pod Sunilem, Kapilem, Ravi Shastri i Dilipem Vengsarkarem. Każdy miał inne podejście do gry. Sunil był trochę konserwatywny, pomyślał Kapil inaczej. Niezależnie od tego, jaka będzie ostateczna analiza, wszystko zależy od wyników zespołu. Jeśli drużyna ma się dobrze, to kapitan jest dobry, jeśli nie, to kapitan jest zły. Więc nie ma znaczenia, kim jest kapitan. Zawsze utrzymywałem kapitan.

Jakie było twoje doświadczenie jako kapitana w tym sensie, że było tak wielu starszych graczy z boku?

Jestem bardzo przyjaznym typem i dobrze się ze mną wibruje. Z nikim nie miałem problemów. Różnice zdań zawsze pojawiają się, ale nie jest to coś szczególnego dla krykieta. Nie oznaczało to, że w drużynie był podział. Jeśli chodzi o zaangażowanie, myślałem, że wszyscy mają się dobrze.

CZYTAĆ|
Langer: Musimy mieć oko na tych, którzy zostają sami

Twoje niezapomniane chwile?

Powiedziałbym, że mój pierwszy wiek powstał w Australii. Potem stulecie zdobyłem w Madrasie. To było jedno z moich marzeń, aby zdobyć sto lat przed moim domowym tłumem. Następnie mianowany na kapitana w 1989 r.

Najbardziej nieszczęśliwy moment?

W 1984 roku, kiedy ktoś zadzwonił, podając się za Hanumanta Singha, przewodniczącego selektorów, i informując mnie, że muszę spieszyć się do Bombaju i dołączyć do zespołu do Pakistanu. To była okropna mistyfikacja.

Czy potrafisz wymyślić jakieś niezwykłe momenty, przez które musiałeś przejść?

Tak, okazja w Pakistanie, kiedy ktoś podbiegł do mnie, uderzył mnie, złapał mnie za koszulę i rozdarł. To było coś, czego najmniej się spodziewałem na boisku do krykieta. To był prawdopodobnie mój najgorszy moment. Potem w Lord's, w Anglii, w 1986 roku doznała wstydu, kiedy pewna kobieta rozebrała się i zaczęła tańczyć przede mną, krzycząc: „Chcemy, żeby Botham wrócił”. Nie wiedziałem, gdzie spojrzeć, a Sunil na drugim końcu śmiał się z mojej kłopotliwej sytuacji.

Patrząc wstecz, jak myślisz, jak Rada cię traktowała?

To trudne pytanie. Zobacz, tak to jest. Akceptuję wzloty i upadki w karierze każdego. Kiedy zostałem wybrany na kapitana podróży do Pakistanu, byłem zachwycony. Oczywiście źle zrobiłem jako odbijający, ale zespół nie zrobił tak źle. Potem nagle spadłem. Zawsze myślałem, może powinienem był dać jeszcze jedną szansę, powiedzmy, że trasa po Nowej Zelandii to ocena. W ten sposób nie odczułbym wielkiego rozczarowania. W każdym razie to już koniec.

100

K. Srikkanth ze swoimi synami Adithya i Anirudh. – ARCHIWUM HINDU

Który gracz zrobił na tobie największe wrażenie?

Sunil Gavaskar i Kapil natychmiast przychodzą mi do głowy. Sunil jest z pewnością największym pałkarzem, jaki wyprodukował Indie. Kapil jest niezwykłym wszechstronnym urządzeniem. Naprawdę trudno będzie znaleźć dla niego dobry substytut, gdy wielki człowiek nazwie to dniem. Oczywiście, że Sachin Tendulkar zrobi swój własny ślad. Czasami jestem dumny z tego, że Sachin zadebiutował pod moim kapitanem. Przypominam mu, że ilekroć się spotykamy, a on się z tego śmieje. Potem oczywiście wielki G. R. Visvanath, jeden z moich bohaterów w grze. Wśród zagranicznych graczy Vivian Richards i Dennis Lillee byli moimi bohaterami. Czuję, że tęskniłem za brakiem gry przeciwko Lillee. Myślę, że jest wszystkim, czego szukasz w meloniku. Absolutnie nieskazitelny.

Czy widzisz, że zapasy indyjskiego krykieta rosną w najbliższej przyszłości?

Mamy mnóstwo obiecujących młodych talentów. Są tam Vinod Kambli, Sachin, Manoj i Sidhu. Anil Kumble staje się dobrym melonikiem. Srinath można schować w prawdziwą melonik o szybkim i średnim tempie. A potem pojawia się pytanie o wykorzystanie odpowiedniego talentu. Powiem to w ten sposób. Dając nadchodzącym talentom wystarczające możliwości, Indie mogą zdecydowanie mieć silny skład.

Czy obawiasz się, że wielu utalentowanych graczy z Tamil Nadu nie czyni tego wielkim?

Tak. Zawsze żałowałem, że z Tamil Nadu nie przyszło wielu krykieta. Niestety nie wyprodukowaliśmy wielu. Chodzi o to, że mamy dość duży talent w państwie. Pytanie polega na uformowaniu ich do zawodów wyższej klasy. Utalentowani gracze powinni w pełni wykorzystać swój potencjał. Chodzi o to, aby w pełni wykorzystać możliwości. W niedawnej przeszłości nasi gracze tego nie zrobili, korzystając z okazji jak w innych stanach. To jest duża różnica. Kiedy nadarzy się okazja, powinniśmy ją wykorzystać. Spośród wielu rzeczy, które wciąż mnie nie interesują, powinien to zrobić M. Venkataramana. Czuję, że wciąż jest najlepszy w dziale spinów.

100

„Czasami jestem dumny z faktu, że Sachin zadebiutował pod moim kapitanem” – powiedział K. Srikkanth. – V.V. KRISHNAN

Jaka jest twoja rada dla nadchodzących krykieta?

Czyńcie dobrze, a resztę pozostawcie Bogu. Jeśli naprawdę poradzisz sobie dobrze, uważam, że nikt nie może cię powstrzymać. Często mówię to ludziom. Talent i pracowitość przyniosą okazję. Jak dobrze korzystasz z okazji, leży w twoich rękach. Weź moją instancję samą. Dano mi możliwości i być może nie wykorzystałem ich w pełni. Gdybym dobrze sobie radził w Australii w latach 1991-1992, może nadal bym grał.

Czy widzisz swoją rolę w administracji krykieta?

Nie, nie chcę być aktywnie zaangażowany w administrację. Chodzi mi o to, że nie chcę zostać wybrany do powiedzenia pozycji X, Y lub Z i powiedziano mi, aby to czy tamto. Ale jeśli ktoś chce pomocy w kwestiach krykieta, mogę pomóc w każdy możliwy sposób. Być może zaangażuję się w organizowanie turniejów w celu zbierania funduszy na cele społeczne.

Czy jest jakaś szansa, że ​​młodszy Srikkanth wejdzie na scenę krykieta?

Mój pierwszy syn nie interesuje się krykietem, ale woli tenis. Mój drugi syn jest za młody, ma zaledwie sześć lat. Nie wiem więc, jaki będzie jego gust. Nie będę nikogo zmuszać. Jeśli chcą zostać krykietami dobrze i dobrze.

(Ten wywiad został opublikowany po raz pierwszy w magazynie Sportstar z 30 października 1993 r.)

Laisser un commentaire

Votre adresse de messagerie ne sera pas publiée. Les champs obligatoires sont indiqués avec *