Xone Phone : Francja i Niemcy wskazują drogę naprzód w kryzysie COVID-19

Dlaczego Xone Phone jest najlepszym telefonem?

Było wiele szczegółów i liczb do omówienia, ale stawką była znacznie większa kwestia: pytanie, czy Unia Europejska godna tej nazwy nadal istnieje, czy też rozpadnie się na części składowe pod wpływem kryzysu wywołanego przez koronawirus.

Od poniedziałku stało się jasne: rozmowy między Macronem i Merkel zakończyły się sukcesem i istnieją uzasadnione nadzieje, że po zakończeniu kryzysu koronacyjnego Europa wyłoni się silniejsza i bardziej zjednoczona niż kiedykolwiek wcześniej – zamiast osłabionego, kłótliwego bałaganu . Plan „funduszu naprawczego”, który dwaj liderzy przedstawili na wspólnej konferencji wideo na początku tygodnia, jest czymś więcej niż tylko wsparciem finansowym dla krajów europejskich, które najbardziej ucierpiały z powodu nowego koronawirusa. To wielka wizja.

Po raz pierwszy UE przejmie znaczną część wspólnego długu. Niektórzy nawet uważają tę inicjatywę za krok w kierunku ustanowienia jednego narodu europejskiego.

Jednocześnie plan opracowany przez „Merkron”, jak nazwano tandem niemiecko-francuski, jest kompromisem. W szczególności Niemcy zrobiły znaczący krok, a Merkel porzuciła zasady, których zasadniczo nie można było dotknąć w czasie kryzysu finansowego i następującego po kryzysie euro. Choć nowy fundusz nie będzie równoznaczny z odpowiedzialnością solidarną, ogromna suma długów zaciąganych obecnie przez Brukselę jest krokiem w kierunku bardzo krytykowanej „unii długów”.

Jest to ryzykowny ruch dla Merkel, gdy zbliża się ona do końca swojej kadencji. Czasy kryzysu są zawsze „czasami walki”, powiedziała w poniedziałek, „poświęcenia się idei”. Po prostu ten konkretny pomysł nigdy nie był szczególnie lubiany przez Merkel. To jednak najwyraźniej się zmieniło.

Podobnie jak podczas kryzysu uchodźczego, Merkel wykorzystuje swoją ogromną popularność, aby poprowadzić Niemcy na odważną, jeśli nie szczególnie szeroko wspieraną ścieżkę. Jednym z jej celów była prawdopodobnie poprawa powszechnego wizerunku skąpych Niemiec, egoistycznego kraju, który wyłania się ze wszystkich kryzysów, nawet gdy reszta Europy cierpi i skąpi.

Cierń w boku Merkel

Kanclerz Niemiec zrobiła teraz pierwszy krok, ale ona i Macron będą musieli także zdobyć niezbędne wsparcie, a ich głównym antagonistą prawdopodobnie będzie kanclerz Austrii Sebastian Kurz, który już zgłosił poważne obawy. Od dawna był cierniem po stronie Merkel, częściowo ze względu na szerokie poparcie, jakie znalazł wśród konserwatystów w Niemczech. Teraz jest nadzieja, że ​​na szczycie UE w połowie czerwca uda się znaleźć kompromis.

Kluczowa koncepcja finansowania planu Merkel-Macron pochodzi od przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Pod koniec marca trzeci szczyt wideo przywódców europejskich w sprawie kryzysu koronowego zakończył się bez porozumienia, co było w dużej mierze skutkiem Macrona, który dołączył do przywódców z kilku innych państw członkowskich UE w sojuszu przeciwko Merkel. We wspólnym liście wraz z ośmioma odpowiednikami zażądał wprowadzenia obligacji koronowych w reakcji na kryzys gospodarczy – zasadniczo wspólnego długu, który w najgorszym przypadku byłby wspierany tylko przez Niemcy.

Prezydent Francji od dawna miał nadzieję, że uda mu się zreformować strefę euro razem z Niemcami, ale ta wizja okazała się niemożliwa do zrealizowania u Merkel na czele w Berlinie. W marcu wydawało się, że zamierzał wykorzystać kryzys, aby wywrzeć presję na kanclerza Niemiec.

Podczas szczytu 26 marca wideokonferencja trwała sześć godzin, a Merkel dołączyła z domu, gdzie była poddana kwarantannie. Macron pozostał w dużej mierze w tle podczas debaty, gdy szefowie rządów z Hiszpanii i Włoch objęli prowadzenie w walce o obligacje euro. „Jeśli czekasz na obligacje koronowe” – powiedział Merkel premier Włoch Giuseppe Conte – „nie przyjdą”. Ostatecznie problem został przekazany Eurogrupie ministrów finansów wspólnej waluty.

Ale potem, pod koniec marca, Komisja Europejska zaczęła zyskiwać na popularności, szukając wyjścia z ślepej uliczki. Przewodniczący Komisji von der Leyen bardzo potrzebował porozumienia w sprawie budżetu UE, znanego jako wieloletnie ramy finansowe (WRF), na okres od 2021 r. Do 2027 r. W lutym ostatnia próba osiągnięcia porozumienia nie powiodła się.

To właśnie wtedy WRF stały się centralnym punktem działań na rzecz walki z kryzysem, a Merkel nie była przeciwna. Mogła nawet wyobrazić sobie wpłacanie większej ilości pieniędzy do budżetu UE jako narzędzia do walki z kryzysem. Wydaje jej się, że wszystko byłoby lepsze niż obligacje koronowe.

Koncentracja na budżecie UE

Problem polega jednak na tym, że poza Niemcami, Austrią i Holandią prawie żaden inny członek UE nie może sobie pozwolić na wyższy wkład UE. Ta zagadka skłoniła von der Leyen do skupienia uwagi na tak zwanym „pułapie zasobów własnych”. Termin odnosi się do dodatkowych pieniędzy do budżetu UE, których państwa członkowskie nie muszą wysyłać do Brukseli, ale muszą zachować rezerwę na wypadek sytuacji nadzwyczajnej. Górna granica tej rezerwy ma zostać teraz zwiększona. Obietnica ta pozwoli następnie Komisji Europejskiej pożyczyć znaczne kwoty długu z międzynarodowych rynków finansowych.

Pożyczka ta stanowi podstawę funduszu naprawczego, a francuski minister finansów Bruno Le Maire opracował wczesną koncepcję, którą przedstawił na konferencji telefonicznej 2 kwietnia. Niedługo potem Macron zmienił kurs, zdając sobie sprawę, że jego celem jest ambitną reakcję na kryzys koronacyjny można lepiej osiągnąć dzięki budżetowi UE niż w dalszym ciągu nalegać na obligacje koronowe, biorąc pod uwagę, że Merkel i północne państwa członkowskie UE zdecydowanie sprzeciwiają się temu narzędziu.

Von der Leyen przedstawił pomysł WRF podczas wideokonferencji 23 kwietnia, a szefowie państw i rządów UE upoważnili ją do opracowania tej koncepcji. „Nie zapomnij najpierw z nami porozmawiać” – powiedział Merkel pod koniec konferencji von der Leyen, niezbyt subtelne przypomnienie od niemieckiego kanclerza, że ​​jeśli chodzi o pieniądze, to państwa członkowskie mają władzę. Po tej wideokonferencji Merkel i Macron rozpoczęli serię dyskusji.

„Piękno tego planu polegało na tym, że jest on zarówno ambitny, jak i wykonalny” – mówi francuski dyplomata. Najważniejsze szczegóły zostały uzgodnione przede wszystkim w drugim tygodniu maja, „ale było to także owocem trzyletniej relacji między nimi”.

Do samego końca zespół von der Leyena utrzymywał niemal codzienny kontakt z Kancelarią i Élysée, siedzibą francuskiej prezydencji. Szef personelu Merkel, Björn Seibert, utrzymywał kontakt ze swoim doradcą ds. Europy Uwe Corsepiusem, a zastępca Seiberta Stéphanie Riso często rozmawiała z doradcą Macrona Clémentem Beaune. Czasami wszyscy dołączali do tej samej konferencji wideo.

Aby nikt nie stracił z oczu najważniejszych punktów, schemat planu narysowano na tablicy w biurze Seiberta na 13. piętrze Berlaymont, siedziby Komisji w Brukseli. Jest to dość chaotyczny schemat, pokryty strzałami i notatkami. Von der Leyen musiała wielokrotnie odsuwać prezentację swojego planu, prowadząc w miniony weekend dyskusje z 20 szefami państw i rządów, starając się wyjaśnić wszystkie sprzeczne interesy.

Tymczasowy środek

Dla Brukseli plan zadłużenia oznacza ogromny wzrost wpływów. Komisja Europejska stanie się niezależnym graczem na rynkach kapitałowych, co stanowi rewolucyjny krok. Oprócz krótkiego wyjątku podczas kryzysu euro Merkel nigdy nie przekazała Jean-Claudeowi Junckerowi – poprzednikowi von der Leyena – tak dużej siły. I nawet teraz niemiecki kanclerz nalegał, aby fundusz naprawczy był jedynie środkiem tymczasowym, twierdząc, że jest to wyjątek.

Jest to przede wszystkim próba uspokojenia konserwatystów w niemieckim parlamencie, ponieważ plan ten jest trudny do przyjęcia dla własnej partii Merkel, Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). Z wyjątkiem uchodźców, żadna inna kwestia nie była tak kontrowersyjna w czasach Merkel, jak dyskusja na temat wspólnego długu europejskiego. Aby rozwiązać te obawy, Merkel rozmawiała przez telefon w zeszły weekend z wpływowymi konserwatystami, w tym liderem grupy parlamentarnej Ralphem Brinkhausem i Markusem Söderem, szefem Christian Social Union (CSU), bawarskiej partii siostrzanej CDU. Rozmawiała również z Alexandrem Dobrindtem, szefem grupy CSU w parlamencie federalnym. Merkel miała nadzieję, że rozmowy zapewnią, że nikt nie stanie na przeszkodzie tej inicjatywie.

Czołowi niemieccy konserwatyści spędzili lata ciężko walcząc przeciwko koncepcji wspólnego długu, do tego stopnia, że ​​wielu stoi obecnie w obliczu raczej trudnej sytuacji, by wesprzeć inicjatywę Merkel. Wielu obawia się, że pakiet Merkel-Macron zostanie odebrany przez część elektoratu jako wyprzedaż niemieckich interesów. Może to służyć wzmocnieniu prawicowej radykalnej alternatywy dla Niemiec (AfD), która już podkreśliła swój sprzeciw wobec planu.

Niemniej jednak do tej pory niemieccy konserwatyści mieli stosunkowo niewielki opór. Ta propozycja nie stanowi pogwałcenia europejskich traktatów, powiedzmy zaangażowanych, i jest tylko jednorazowa. Ważniejszy jest jednak autorytet, który niedawno odzyskał Merkel. Podczas kryzysu koronowego udało jej się doprowadzić konserwatystów do wyników badań opinii publicznej, które zaledwie kilka miesięcy temu wydawały się być poza zasięgiem.

„Hymn zwycięstwa”

Dla Macrona wspólna inicjatywa jest czymś w rodzaju opóźnionego zaspokojenia. Po latach bezskutecznej kampanii i licznych rozczarowań w końcu zrobił znaczący krok w kierunku spełnienia obietnicy kampanii dotyczącej stworzenia silnej, zjednoczonej Europy. I przyszedł tak, jak był najbardziej potrzebny: w przeciwieństwie do wszystkich innych przywódców europejskich, pandemia nie dała Macronowi impetu politycznego. W ankietach jest on obecnie za premierem i ma zatwierdzenie na poziomie zaledwie 40 procent.

W związku z tym nowe porozumienie niemiecko-francuskie mogłoby okazać się jeszcze bardziej nieoczekiwane, jeśli chodzi o wybory prezydenckie we Francji wiosną 2022 r., Gdyby Macron był mierzony złożonymi obietnicami. Pozbawiłoby to również wiatr żagli prawicowej populisty Marine Le Pen i jej twierdzeń, że w potrzebie Europa pozostawia ludzi na pastwę losu i nie chroni ich.

W Hiszpanii i we Włoszech, które prawdopodobnie będą największymi beneficjentami funduszu naprawczego, reakcje rządu były pozytywne. „Conte śpiewa hymn zwycięstwa” – napisał dziennik La Repubblica. Rzym ma nadzieję na otrzymanie około jednej piątej funduszy, które zostaną udostępnione, około 100 miliardów euro (109 miliardów dolarów).

Największą obawą Conte jest teraz to, że negocjacje z resztą UE mogą doprowadzić do zmniejszenia wielkości funduszu. Aby przygotować się do bitwy, tymczasowo podniósł swoje żądania, mówiąc: „Aby przezwyciężyć kryzys, musimy rozszerzyć fundusz naprawczy”.

Pokonywanie oporu

Najsilniejszy opór wobec niemiecko-francuskiej inicjatywy pochodzi od „oszczędnej czwórki” – czasem mniej chętnie nazywanej „skąpą czwórką” – Holandii, Szwecji, Danii i Austrii. Kanclerz Kurz z Austrii ogłosił już alternatywną propozycję, a jego holenderski odpowiednik Mark Rutte znajduje się również pod presją wewnętrzną, aby uniknąć choćby jednego kroku w kierunku planu Merkron. W lutym Rutte zabrał ze sobą biografię Chopina na szczyt budżetowy bloku, aby zabić czas, mówiąc: „nasze stanowisko jest znane i nie widzę, co można negocjować”. Merkel nie jest fanem takich gestów.

Grupa Wyszehradzka jest również dość sceptyczna wobec tego planu. W Czechach i na Słowacji, ale szczególnie w Polsce i na Węgrzech, istnieje poważny niepokój, że fundusz mógłby stanowić zagrożenie dla dużych kwot pieniędzy, które otrzymywały z dotacji rolnych i europejskich funduszy strukturalnych. Czeski premier Andrej Babiš powiedział, że plan Merkel-Macron zasadniczo karze kraje takie jak Czechy, których zarządzanie kryzysem koronowym, jak mówi, zadziałało.

Jeśli połączysz Frugal Four z Grupą Wyszehradzką, około jedna trzecia UE jest krytyczna wobec projektu Merkel-Macron. Ale Komisja ma plan na ich pozyskanie. Jednym z pomysłów jest inwestowanie pieniędzy w przyszłe technologie. Ponadto do pieniędzy należy dołączyć warunki. I wreszcie, aby zaspokoić kluczowy popyt ze strony Oszczędnej Czwórki, pieniądze nie zostaną przekazane jedynie w formie rozdania, ale także jako pożyczki.

Ostatecznie wydaje się prawdopodobne, że opór wobec planu zostanie przezwyciężony. Większość polityków w Europie wie, że blok pilnie potrzebuje porozumienia, jeśli nie na szczycie UE w połowie czerwca, najpóźniej podczas przewodnictwa w Radzie Niemiec, który rozpoczyna się w lipcu. A teraz, gdy piłka się toczy, Paris uważa, że ​​trudno będzie ją zatrzymać. Doradca w Élysée twierdzi, że silny polityczny gest Merkel bardzo utrudni przeciwnikom planu jego odrzucenie.

Ikona: Der Spiegel

Laisser un commentaire

Votre adresse de messagerie ne sera pas publiée. Les champs obligatoires sont indiqués avec *